Posługa kapłańska. Kilka słów o Świętym Mieście
Kapłanem w religii katolickiej jest ksiądz. Żeby zostać księdzem, trzeba być według mnie naprawdę mocno zdesperowanym. Ponieważ ksiądz musi najpierw ukończyć pięć lat wyższych studiów, czyli seminarium duchowne, to nie jest do na pewno zawód dla każdego. Żeby zostać księdzem z powołaniem, należy przede wszystkim postępować zgodnie ze swoim powołaniem i zgodnie z tym, do czego czujemy się stworzeni. Nie każdy może być księdzem, bo tez ksiądz musi przyobiecać sobie przed Bogiem czystość i celibat, czyli bezżeństwo. Ksiądz bowiem nie może posiadać żony, aby w całości podporządkować się obowiązkom kaznodziei na parafii. Święcenia kapłańskie przyjmuje się tylko raz w życiu, podobnie jak ślub, nie ma od nich odejścia. Ponadto wiążą one nas nierozerwalnie obietnicą złożoną Bogu i ludziom przed ołtarzem. Chrześcijaństwo od wczesnych swoich początków miało swoich kapłanów, i kapłani ci nigdy nie byli kobietami, ani też nigdy nie posiadali żon ni dzieci. Od niedawna wprowadzono także to, że sakrament święceń obowiązuje także zakonników i zakonnice, gdyż oni składają tylko śluby, ale są to przysięgi i obietnice dość równoznaczne ze święceniami kapłańskimi.
Każda wielka religia ma swoje święte miasto, do którego wyznawcy jego odbywają rytualne pielgrzymki. Tak jest w przypadku islamu, judaizmu, hinduizmu, jak również i chrześcijaństwa i katolicyzmu. Świętym miastem dla tej religii jest nie inne miasto, jak Jerozolima. To właśnie w niej znajduje się najwięcej pamiątek po największym proroku i Mesjaszu – czyli Jezusie Chrystusie. Jerozolima ma Ścianę Płaczu, ma też wiele innych świątyń… Ponadto jej wyjątkowość przejawia się w tym, że miasto to jest jednocześnie świętym miastem dla trzech wielkich religii – a mianowicie dla judaizmu, czyli dla całej społeczności żydowskiej, jak również dla muzułmanów, którzy są wyznawcami islamu. Dodatkowo do świętych miejsc katolicyzmu należy właściwie pół ziemi świętej, bo takie miasta jak Nazaret, Betlejem czy inne w ten deseń są miejscami kultu. Dodatkowo do miejsc uświęconych przez tysiące pielgrzymów należą sanktuaria maryjne i Ne tylko, znajdujące się na całym świecie. Do największych tego typu i najpopularniejszych należą Fatima w Portugalii, Lourdes we Francji i Częstochowa – Jasna Góra w Polsce.
Religie i rozpad w chrześcijaństwie
Religie chrześcijańskie
Religie chrześcijańskie to wszystkie te, które są związane z wiarą w Jezusa Chrystusa. Wywodzą się one z religii judaistycznej. Dla większości z nich świętą księgą jest Biblia, w rozumieniu zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. W ramach religii chrześcijańskich funkcjonują jednak istotne różnice. Dlatego między innymi nie ma jednej i tej samej religii chrześcijańskiej, ale jest wiele różnych. Kwestie sporne mają różny charakter, najbardziej poważne są te, które dotyczą dogmatów. Zatem nie wszystkie religie chrześcijańskie zakładają istnienie Trójcy Świętej, niektóre też nie akceptują Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, ale jako powołanego człowieka, inne natomiast kwestionują takie sprawy, jak na przykład niepokalane poczęcie czy wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Niemniej wszystkie te religie wywodzą się z jednego źródła. Posługują się tymi samymi pismami i na ogół są zgodne, co do kluczowych kwestii. Zatem wszyscy wyznawcy chrześcijaństwa, niezależnie od konkretnego odłamu kierują się podobnymi zasadami.
Rozpad chrześcijaństwa
Kiedyś rzeczywiście funkcjonowała jedna religia chrześcijańska. Niestety w wyniku wewnętrznych sporów uległa ona rozpadowi. Tym, co zapoczątkowało fragmentacje chrześcijaństwa była wielka schizma, w wyniku której z chrześcijaństwa wyodrębnił się katolicyzm i prawosławie. Główną przyczyną podziału nie były szczególne spory dogmatyczne czy merytoryczne, faktycznie odwołujące się do podstaw wiary. Paradoksalnie problem polegał raczej na tym, że chrześcijaństwo rozszerzało się i zyskiwało nowych wyznawców. Jednak w ramach tego wyznania zaczęły się pojawiać duże różnice kulturowe pośród wiernych. Hierarchia nie radziła sobie z zarządzaniem wielokulturowej i wieloetnicznej społeczności. Przez to dochodziło do coraz częstszych sporów. Wprawdzie przyjęto umowną datę podziału chrześcijaństwa, ale niewątpliwie jest ona wyłącznie punktem orientacyjnym. Cały proces rozciągał się przez wieki i ewoluował w rozmaitych kierunkach, powodując wyodrębnianie się kolejnych, mniejszych odłamów chrześcijaństwa.
Chrystianizacja i jej przeciwieństwo
Chrystianizacja
Chrystianizacja słusznie kojarzy się z nawracaniem. Mniej więcej o to chodzi, by ludność rdzenna jakiegoś kraju przyjęła religię chrześcijańską. Współcześnie raczej dobrze się ten proces kojarzy, bo wiąże się raczej z misjonarzami, którzy pomagają potrzebującym w krajach niechrześcijańskich, a przy okazji również uczą tam o Chrystusie. Nie zawsze jednak tak to wyglądało, bo pod pozorem chrystianizacji odbywały się między innymi wyprawy krzyżowe i krucjaty. Jest to czarna karta w dziejach chrześcijaństwa, bo proceder ten został okupiony setkami ofiar, które ginęły przez opór dla przyjęcia obcej religii lub w obronie swojego mienia. Poza tym, co też jest dyskusyjne, ale nie można powiedzieć, że jednoznacznie złe, chrystianizacja w wiekach średnich miała też duże znaczenie polityczne. Władca i kraj, który decydował się na przyjmowanie religii chrześcijańskiej od razu miał lepsze notowania w polityce zagranicznej. Zmieniała się też zdecydowanie na lepsze jego pozycja, pośród krajów ościennych.
Sekty chrześcijańskie
Chrześcijaństwo najczęściej kojarzy się z kościołami: katolickim, protestanckim i prawosławnym. Jednak w ramach tego wyznania pojawiały się też na przestrzeni wieków rozmaite sekty. Zwykle przez sektę rozumie się grupę religijną, która wpływa negatywnie na swoich członków i na przykład odcina ich od swoich rodzin. I owszem są takie sekty, ale sektę mogą tworzyć po prostu wyznawcy jakiejś ideologii i nie musi się to wiązać z negatywnymi skutkami. Tak na przykład w ramach chrześcijaństwa też mogą się wyodrębniać rozmaite odłamy. W Polsce dość popularną sektą są Świadkowie Jehowy. Ich wyznanie też opiera się na zasadach chrześcijańskich, podstawą ich religii jest Biblia, ale uważają Chrystusa za człowieka i inaczej interpretują niektóre zapisy Pisma Świętego. Poza tym w niektórych krajach występują jako normalny zalegalizowany Kościół. Podobnych odłamów jest więcej, ale stanowią one najczęściej mało znaczące ruchy. Nie są wykluczane społecznie, ale zwykle Kościoły, z których się wyodrębniły podchodzą do nich bardzo krytycznie.
Widzieć wiarę, podróżując
Podróżując, widziałam już niejeden modlący się naród. Chyba najbardziej zachwycili mnie muzułmanie w swoich meczetach. Nie zapomnę też buriackich buddystów na Syberii w Ułan-Ude nieopodal granicy z Mongolią. Składanie przez nich ofiar ze słodyczy i ten specyficzny zapach w ich świątyniach, takiego zgniłego drewna, zbytnio mnie jednak nie przekonały. Podobały mi się jednak ich „zabawy” – jak dla mnie, wykonanie iluś tam obrotów, po czym zamknięcie oczu i dojście do wyznaczonego totemu, a wszystko po to, by przyciągnąć do siebie swoją prawdziwą miłość. Póki co zaklęcie, które tam wykonałam się nie sprawdziło i szczerze wątpię, by kiedykolwiek się sprawdziło. No ale cóż, buddyści nie przekonali mnie swój a wiarą w żaden sposób. Co innego prawosławni, ale ci bardziej zdrowo wierzący, bynajmniej nie fanatycy. Przemawia do mnie zdecydowanie wnętrze starych prawosławnych cerkwi. Ten zapach kadzidła jest inny niż w kościołach, dodatkowo zachwyca chór składający się z dwóch części, męskiej i żeńskiej, które usytuowane są zazwyczaj naprzeciw siebie w dwóch bocznych nawach.
Dodatkowo inną aurę od typowo katolickiej nadają świece i pokłony podczas większości obrzędów. Nawet Rosjanie modlą się w liturgicznym języku, bo staro cerkiewnosłowiańskim, który różni się zdecydowanie od codziennego języka rosyjskiego. W większości cerkwi modlą się starsze kobiety, ale zadziwiły mnie też osoby takie, jak tatusiowie, a nawet panowie, wyraźnie wyglądający na jakiś ruskich granicznych szmuglerów, czy nowych ruskich, a i liczne młode kobiety lub rosyjskie dziewczęta urody i postury typowych modelek. A więc modlą się też tutaj zwykli śmiertelnicy, którzy wyglądają raczej na grzeszących bardziej, choć są w zdecydowanej mniejszości. Jednak ten fakt, że taki przemytnik i oszust wchodzi jednak do cerkwi mnie uderzył w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W Polsce zdarza się na pewno i taki widok, ale mnie nie zaskakuje tak bardzo, bowiem zwykło się przyjmować, że jesteśmy „bardziej porządni i wierzący”, co oczywiście trochę mija się z prawdą, ale faktem jest, że w Polsce procent katolików jest większy niż Polaków wyznających inną wiarę.
